Zegarek na łańcuszku. Głos „śpisz… głębiej… głębiej…”. Ktoś na scenie, kto na komendę zaczyna piać jak kogut, a widownia się śmieje. Jeśli o hipnozie wiesz tyle, ile pokazała telewizja albo estradowy pokaz na weselu, prawdopodobnie masz w głowie obraz, który nie ma prawie nic wspólnego z tym, co dzieje się w gabinecie terapeutycznym.
To duży problem — bo strach przed czymś, co nie istnieje, skutecznie odstrasza od czegoś, co naprawdę pomaga. Zanim więc zapytasz o hipnoterapię przy stoisku „hipnoterapia” na Naturalnym Sympozjum (17–20 września), przejdźmy przez pięć mitów, które najczęściej stoją między ludźmi a pierwszą sesją.

Mit 1: „Tracisz kontrolę nad sobą”
To najczęstszy lęk i całkowicie zrozumiały — ale niezgodny z tym, co faktycznie dzieje się w transie.
Fakt: w hipnozie terapeutycznej przez cały czas jesteś świadoma tego, co się dzieje. Słyszysz głos terapeuty, czujesz swoje ciało, możesz w każdej chwili otworzyć oczy i przerwać sesję. Nic nie dzieje się „za Twoimi plecami” ani wbrew Twojej woli — to świadoma współpraca, nie poddanie się cudzej kontroli. Terapeuta prowadzi, Ty decydujesz, czy iść dalej.
Mit 2: „Można utknąć w transie i się nie obudzić”
Ten mit napędzają horrory i internetowe legendy miejskie, nie rzeczywistość gabinetu.
Fakt: trans hipnotyczny to naturalny stan świadomości — bardzo podobny do tego, w którym jesteś tuż przed zaśnięciem, albo gdy „odpływasz” podczas długiej trasy samochodem i nagle zauważasz, że minęłaś zjazd. Z takiego stanu wychodzi się samodzielnie, tak jak z głębokiego relaksu. Nawet gdyby terapeuta wyszedł z pokoju (czego oczywiście nie robi), po prostu po pewnym czasie otworzyłabyś oczy sama.
Mit 3: „Hipnoza to rodzaj snu”
Nazwa myląco kojarzy się ze snem — greckie „hypnos” to właśnie sen. Ale to nieporozumienie językowe, nie opis stanu.
Fakt: mózg w hipnozie jest bardzo aktywny — to stan skupionej, wzmożonej uwagi, a nie wyłączenia świadomości. Krytyczny umysł (ten, który na co dzień analizuje, ocenia, blokuje) jest wyciszony, dzięki czemu łatwiej dotrzeć do podświadomości. Ale „wyciszony” nie znaczy „nieobecny” — nadal rozróżniasz, co jest dla Ciebie akceptowalne, a co nie.
Mit 4: „Nie każdego da się zahipnotyzować”
Część osób twierdzi o sobie: „mam za silną wolę / za bardzo analityczny umysł, na mnie to nie zadziała”. To rzadko prawda.
Fakt: zdolność do wejścia w trans to nie kwestia charakteru — to naturalna umiejętność, z której korzysta niemal każdy zdrowy umysł, tylko w różnym stopniu głębokości. Osoby, które łatwo się „zaczytują” w książkę albo „zapominają o czasie” przy jakiejś czynności, zwykle wchodzą w trans szczególnie łatwo — bo to dokładnie ten sam mechanizm skupionej uwagi.
Mit 5: „To ezoteryka bez żadnych podstaw”
Skoro hipnoza kojarzy się z magią sceniczną, łatwo założyć, że to czysta fantazja.
Fakt: stany transowe i ich wpływ na aktywność mózgu są od dekad przedmiotem badań neuronaukowych — obserwuje się w nich mierzalne zmiany fal mózgowych i aktywności obszarów odpowiedzialnych za uwagę i wyobraźnię. Nie musisz w nic „wierzyć”, żeby hipnoza zadziałała — działa na poziomie fizjologii uwagi i sugestii, niezależnie od światopoglądu.
Do czego naprawdę służy hipnoterapia
Skoro już wiesz, czym hipnoza nie jest, warto powiedzieć, do czego realnie się przydaje. W praktyce Aleksandry najczęściej pojawiają się:
- lęki i fobie — konkretne, nazwane blokady, które utrudniają codzienne funkcjonowanie
- praca z nawykami — od nałogów po automatyczne reakcje, których nie potrafisz kontrolować „na chłodno”
- wsparcie w wychodzeniu z uzależnień — jako uzupełnienie, nie zamiennik profesjonalnego leczenia
- redukcja odczuwania bólu i napięcia — praca z ciałem przez podświadomość
- blokujące przekonania — te ciche „nie dam rady”, które sabotują działanie, zanim świadomy umysł zdąży zareagować
Jedna sesja czy proces?
Uczciwie: hipnoterapia to nie magiczny przełącznik. Pierwsza sesja zwykle daje wgląd — nazywa to, co wcześniej było niejasnym napięciem. Trwała zmiana, szczególnie przy tematach nurtujących od lat, wymaga zwykle kilku spotkań i pracy między nimi. To proces, nie sztuczka.
Spotkaj Aleksandrę na Naturalnym Sympozjum
Jeśli chcesz zadać pytanie na żywo, zanim zdecydujesz się na pierwszą sesję — Aleksandra Johannes będzie na stoisku emosens podczas Naturalnego Sympozjum, 17–20 września — Aleksandra jest jedną z prelegentek. Przyjdź, zapytaj, sprawdź, ile z tego, co znasz o hipnozie, to faktycznie mity.
Hipnoza to nie utrata kontroli — to moment, w którym po raz pierwszy świadomie sięgasz po stery, które od lat trzymała za Ciebie podświadomość.
Aleksandra Johannes — certyfikowana hipnoterapeutka (regresyjna, transpersonalna, kwantowa), członkini Polskiego Instytutu Hipnozy i Terapii Transpersonalnych. Pracuje w emosens, w sali soul. Rezerwacja przez FitSay.


Dodaj komentarz